Dlaczego samiczka L. meleagris przepedzila mlode?
Użytkownik Too Old
wiadomości news:bn6qcs$mf$1@atlantis.news.tpi.pl...
> może ? może dlatego hoduje ryby?
> dobrze,że nie jestem kobietą bo bym wpadł w złośc,albo rozpacz po Twojej
> uwadze
Oh, bez przesady ;) Jeśli ja nauczyłam się nie wpadać, jak to napisałeś,
w
złość lub rozpacz po Twoich, to Ty też na pewno byś sobie poradził. Nawet
będąc kobietą ;)
> silną wolę przekazywania genów obserwuję czasem u siebie,ale nie mnożę
się
> jako królik - ilośc potomstwa nie jest wyznacznikiem silnej woli,nawet w
> dziedzinie przekazywania genów , na ten przykład ilosc potomstwa zależy od
> pozycji danego gatunku w piramidzie troficznej ;albo od temperatury ,albo
od
> dostepu pokarmu ..........
Oh, Too Old, przecież to była tylko taka przeciepnia literacka ;)
Strasznie poważnie to odebrałeś (ku mojemu zaskoczeniu). Miałam na myśli
jedynie to, że meleagrisy podchodzą do tarła bardzo często.W to, jakie
powody rządzą takim stanem rzeczy nie miałam zamiaru się tu zagłębiać.
Generalna zasada, jeśli już o tym mówimy jednak, jest taka, że każdy żywy
organizm usiłuje zapewnić sobie w jakiś sposób nieśmiertelność (to
znowu
jedynie taka metafora, choć nie do końca;) i dlatego właśnie jego
nadrzędnym
celem jest posiadanie potomstwa, przekazanie genów dalej. Masz rację
oczywiście, pisząc, że liczebność potomstwa, sposób sprawowania opieki,
czy
w końcu częstotliwość pojawiania się kolejnych miotów uzależniona jest
od
wielu czynników. To przecież nie ulega żadnej dyskusji. Ale faktem jest
także, że jeśli tylko warunki, jakich potrzebuje dowolny organizm, zostaną
spełnione, to będzie on dążył do przedłużenia gatunku w najbardziej
ekspansywny, możliwy sposób.
U meleagrisów to dążenie (przy spełnionych warunkach;) jest nie do
przeoczenia po prostu. Mam ten gatunek muszlowca jakoś tak od trzech czy
dwóch lat i zauważyłam, że żaden z moich pyszczaków, nawet Mbuna, które
potrafią wycierać się bardzo często, nie jest aż tak płodny, jak
meleagrisy
właśnie. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że ogromny wpływ ma na
to
fakt, iż Mbuna są gębaczami i opieka nad ikrą i larwami mocno wyczerpuje
organizm samicy, dlatego też pomiędzy poszczególnymi tarłami musi minąć
nieco czasu, który pozwoli samicy zregenerować organizm. Ale, co obserwuję
ku pewnemu zaskoczeniu, zdarza się, jak opisuje to kolega, że samica
meleagrisa podchodzi do tarła także i wtedy, gdy jej potomstwo jest jeszcze
bardzo, bardzo małe (po tygodniu od wyprowadzenia maluchów z muszli). Z
moich obserwacji wynika, że nawet Laetacara dorsigera, które podobnie jak
muszlowce składają ikrę na podłożu i nie inkubują jej w pysku, a które
także
chętnie i często podchodzą do tarła, nie wycierają sie jednak tak często
jak
meleagrisy.
I proszę, z powodu jednej małej metafory spłodziłam teraz mniej więcej
stronę tekstu ;) Ciekawe, czy doczytasz to do końca ;) To, co napisałam jest
przecież znane i Tobie i mnie. Trochę to zabawne.
Pozdrawiam
Marzenna Kielan
Cichlid Press Polska
www.cichlidpress.pl
Reklama NOWEJ książki już na naszych stronach!
Dlaczego samiczka L. meleagris przepedzila mlode?
Dlaczego samiczka L. meleagris przepedzila mlode?
Użytkownik Marzenna Kielan
news:bn7q1g$b9p$1@atlantis.news.tpi.pl...
>
> Oh, bez przesady ;) Jeśli ja nauczyłam się nie wpadać, jak to
napisałeś, w
> złość lub rozpacz po Twoich.............
Mylisz się ;-) Ja Cię po prostu oszczędzam ;-P
> Strasznie poważnie to odebrałeś (ku mojemu zaskoczeniu). Miałam na myśli
> jedynie to, że meleagrisy podchodzą do tarła bardzo często.W to, jakie
> powody rządzą takim stanem rzeczy nie miałam zamiaru się tu zagłębiać.
;-)) jednak się trochę zagłębiasz
>
> U meleagrisów to dążenie (przy spełnionych warunkach;) jest nie do
> przeoczenia po prostu. Mam ten gatunek muszlowca jakoś tak od trzech czy
> dwóch lat i zauważyłam, że żaden z moich pyszczaków, nawet Mbuna,
które
> potrafią wycierać się bardzo często, nie jest aż tak płodny, jak
meleagrisy
> właśnie.
To jak dalej piszesz jest bardzo niefortunne porównanie.Nie można takich ryb
porównywać.
Co innego z innymi muszlowcami. I jesli można ,to mogę napisać że speciosus
czy ocellatus także niezwykle łatwo się mnoży . Może ilośc potomstwa nie
jest tak wielka jak u meleagrisa ale czasem też jest sporo.
Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że ogromny wpływ ma na to
> fakt, iż Mbuna są gębaczami i opieka nad ikrą i larwami mocno wyczerpuje
> organizm samicy, dlatego też pomiędzy poszczególnymi tarłami musi minąć
> nieco czasu, który pozwoli samicy zregenerować organizm.
jak powyżej - nie należy porównywać tych ryb,chyba żeby pokazać
różnorodność
w procesie rozmnażania i opieki nad potomstwem
Ale, co obserwuję
> ku pewnemu zaskoczeniu, zdarza się, jak opisuje to kolega, że samica
> meleagrisa podchodzi do tarła także i wtedy, gdy jej potomstwo jest
jeszcze
> bardzo, bardzo małe (po tygodniu od wyprowadzenia maluchów z muszli).
No cóż taka jest akwarystyka - pełna niespodzianek.Ale ten proces o którym
piszesz można potraktować inaczej:
-nie wiadomo czy w naturalnym środowisku ryby tak samo się zachowują -
jednak akwarium nie odzwierciedla ich biotopu,nawet nie wiem jakbyśmy się
starali
-jeśli jednak tak jest w naturze,to całkiem zrozumiały ten mechanizm -
młode
są wyprowadzone ,muszą się już same odżywiać ,mają też barwy ochronne
,a
wokół pełno drapieżników ,więc ryby ponownie przystępują do tarła
-poza tym może jest cykl roczny rozmnażania tych i innych ryb,o którym mamy
słabe pojęcie - może ze względu na porę roku następują zakwity
planktonu, na
jego bazie rozwija się zooplankton i okres ten jest w maksymalnym stopniu
wykorzystywany przez różne gatunki zwierząt w procesie prokreacji ?
-gdyba tak było to akwarium może stymulować ten korzystny okres i ryby trą
się bez opamiętania ,aż do wyczerpania sił (co nota bene) kilka razy
zauważyłem u muszlowców (samiczka po tarle umiera w muszli)
Z
> moich obserwacji wynika, że nawet Laetacara dorsigera, które podobnie jak
> muszlowce składają ikrę na podłożu i nie inkubują jej w pysku, a które
także
> chętnie i często podchodzą do tarła, nie wycierają sie jednak tak
często
jak
> meleagrisy.
To porównanie jest dobre ale nie do końca.W akwariach bardzo łatwo (imho)
odtworzyć wodę i warunki Tanganiki,ale dużo trudniej odtworzyć optymalne
warunki dla pielęgniczek.Wobec tego zakładam ,że jest to jeden z powodów
rzadszego podchodzenia do tarła.Poza tym to ryby rzek -
tu przystosowania i mechanizmy mogą być inne .
>
> I proszę, z powodu jednej małej metafory spłodziłam teraz mniej więcej
> stronę tekstu ;) Ciekawe, czy doczytasz to do końca ;) To, co napisałam
jest
> przecież znane i Tobie i mnie. Trochę to zabawne.
Ja tu nie widzę nic zabawnego.
--
Too Old w Tomaszowie