Re: [morskie] [OT] Sprzedam odpieniacz
Pajchiw wrote:
> Użytkownik Piotr Farbiszewski napisał w wiadomości
> news:434BE3EB.3020209@ghrom.com...
>
>> Pajchiw wrote:
>>
>>> ciach
>>>
>>>>> Poza tym, są też ludzie leniwi - wymyślą sobie że założą
>>>>> akwarium, wejdą do sklepu w przypływie dobrego humoru
>>>>> chcąc wydać sporo kasy i wynieść ze sklepu akwarium,
>>>>> ale jak się dowiedzą że tego nie ma i trzeba zamówić,
>>>>> tego nie będzie 2 tygodnie i trzeba poczekać miesiąc
>>>>> to im się odniechcewa i dają sobie spokój na zawsze...
>>>>> Gdyby sklep miał sprzęt na półce, nawet nieopłacony
>>>>> w hurtowni, to być może taki ktoś z ulicy nie zniechęciłby
>>>>> się i towar poszedłby w świat a tak to leży gdzies w hurtowni.
>>>>
>>>> Wszystko pieknie ladnie, tylko ze Polska to nie Stany. W Polsce nie
>>>> stac hurtowni na inwestycje, ktora sie zwroci albo
>>>> najprawdopodobniej nie.
>>>
>>> Jeżeli myslisz, że w USA coś stoi zawalając półki to się mylisz.
>>
>> [ciach]
>>
>> Tu nie chodzi o zawalanie polek, tu chodzi o chlonnosc rynku.
>> Hurtownia w stanach czy w uk ma obrot dziesiatki razy wiekszy niz w
>> polsce - to dlatego towar szybko przechodzi od producenta do
>> konsumenta, i dlatego stac ich na wieksze magazyny. Mylisz skutek z
>> przyczyna, mam wrazenie.
>
> Nie - masz szybką rotację pewnych materiałów, których dostępność musi
> być duża
> i masz mniejszą rotację innych które muszą być, ale w o wiele
> mniejszych ilościach.
> Obrót do tego nic nie ma - niektóre nasze firmy też mają olbrzymi obrót,
> (chyba, że mówimy o korporacjach - ale to z definicji
> przedsiębiorstwa z siedzibami w wielu krajach)
> ale zapewniam Cię, że mają tak właśnie (bardzo ogólnie rzecz ujmując)
> zorganizowaną grospodarkę magazynową.
> [ciach]
Obrot, koniunktura, ilosc pieniadza na rynku... Jak zwal tak zwal -
chodzi o to, ze szybka rotacja to wlasnie obrot, i wynika bezposrednio z
tego, ze jankesi czy brytole maja w pipe kasy w porownaniu z polakami -
wiec sa w stanie szybko zrotowac pewne materialy, inne (ktore w polsce
schodza w ilosci paru sztuk na rok) troche wolniej - ale generalnie
nieporownanie szybciej. I jesli sie juz zaglebiamy w tego typu dysputy -
porownaj sobie przecietna kondycje firmy polskiej i usa/uk, jesli chodzi
o plynnosc finansowa. Nie ma porownania, niestety. A jesli nie masz
plynnosci finansowej - to nie bedziesz zamrazal towaru na polkach sklepu
- klienta.
>>>> Podobnie jest z impulsywnymi zakupami - na zachodzie to jest
>>>> normalne, w Polsce bardzo rzadkie. My tutaj, Pszemol, nie
>>>> powinnismy zapominac, ze realia ekonomiczne sa wciaz daleko inne
>>>> tam niz tu. I niestety nie zapowiada sie wcale, ze to sie predko
>>>> zmieni :-/
>>>
>>> Coś w tym jest - ale myślę,
>>> że to tylko kwestia wysokości wynagrodzeń.
>>
>> Tylko i wylacznie.
>>
>>> Oczywiście są tzw.nowobogaccy którzy w ten sposób rozładowują
>>> stres związany z ich kompleksami klasowymi (prawdziwymi czy urojonymi),
>>> ale zwykli ludzie dobrze zarabiający zbyt szybko się
>>> dopasowują do trendów by uznać, że nie są do tego zdolni.
>>> A kupowanie impulsywne to jest trend (a nawet moda).
>>
>> Tu juz troche ci sie udalo pobredzic. Jakie kompleksy? Jakie trendy?
>> Tu chodzi tylko i wylacznie o ilosc gotowki do dyspozycji. Jesli masz
>> w kieszeni 30pln to impulsywnie kupujesz loda, jesli masz 3000pln to
>> impulsywnie kupujesz kurtke skorzana albo phmetr do akwarium - simple
>> as that.
>
> Nie wierzę, że nie widziałeś nigdy, nikogo
> kto kupuje przedmioty dla chwalenia się przed sąsiadami...
I owszem, ale to akurat istnieje wszedzie, roznica jest ino taka, ze
kolega w bogatym kraju na widok boxtera kolegi kupuje carrere. Mechanizm
pozostaje dokladnie taki sam, podobnie jak IMHO % tego typu zachowan.
Analogicznie w jakims tam Zimbabwe kolesie sie chwala tykwami czy czym tam.
> Osobiście znam człowieka, którego tak ubodło to, że jego kolega
> z tej samej firmy na podobnym stanowisku ma zegarek patka,
> że kupił go za równowartość jego pensji z dwóch lat,
> z tym, że jego był jakimś tam lepszym modelem. :-))
> Drugi przy zakupie przeze mnie filtra eheima (on sam miał fluvala)
> gdy usłyszał cenę najpierw posmutniał, a potem wrócił się
> tego samego dnia do sklepu i kupił eheima i:
> on teraz już też ma eheima :-)
> O coś takiego mi chodzi.
Zalozylbym sie o spore pieniadze (gdyby sprawa byla do sprawdzenia) i to
asymetrycznie, ze co najmniej jeden (i o troche mniejsze, ze oba) z tych
zegarkow to podroba ;] Swoja droga, ze szwajcarskich zegarkow PP mi sie
chyba najbardziej podobaja, z tych ktore znam ;]
>>> Zresztą - nie stanowi ono o wartości człowieka
>>> - czyli jesteśmy jednak w czymś górą. :-)
>>
>> Nie rozumiem tej logiki.
>
> Nie szkodzi - to jest moja (immanentnie ze mną związana) logika :-)
> A tak poważniej - skoro Ty uważasz, że u nas jest to zjawiskiem śladowym
> w porównaniu do USA, a w/g mojej koncepcji częściowo
> jest to napędzane przez dość niskie emocje - to w tym aspekcie
> mając tego mniej jesteśmy wreszcie lepsi
> od takiego potentata na wszystkich rynkach jak USA. :-)
Nie uwazam - o czym bylo wyzej - mysle, ze procenty sa podobne. Inne sa
przedmioty kupowane pod wplywem impulsu, i caly czas chodzi mi o to, ze
mieszasz dwa pojecia: tzw. snobizmu i zakupow impulsywnych.
> P.S. Drugim takim ciekawym zjawiskiem społecznym
> jest kupowanie samochodów marki nieważne jaki byle czerwony :-))
To nie jest zjawisko, wszystkie kobiety tak robia :D
ghrom
ps. jesli moja wypowiedz jest cokolwiek metna, wynika to z impulsywnego
zakupu ktory bylem poczynilem w tesco - moje pierwsze wino :D
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.akwarium
Re: [morskie] [OT] Sprzedam odpieniacz
Re: [morskie] [OT] Sprzedam odpieniacz
>>>> ciach
>>>>
>>>>>> Poza tym, są też ludzie leniwi - wymyślą sobie że założą
>>>>>> akwarium, wejdą do sklepu w przypływie dobrego humoru
>>>>>> chcąc wydać sporo kasy i wynieść ze sklepu akwarium,
>>>>>> ale jak się dowiedzą że tego nie ma i trzeba zamówić,
>>>>>> tego nie będzie 2 tygodnie i trzeba poczekać miesiąc
>>>>>> to im się odniechcewa i dają sobie spokój na zawsze...
>>>>>> Gdyby sklep miał sprzęt na półce, nawet nieopłacony
>>>>>> w hurtowni, to być może taki ktoś z ulicy nie zniechęciłby
>>>>>> się i towar poszedłby w świat a tak to leży gdzies w hurtowni.
>>>>>
>>>>> Wszystko pieknie ladnie, tylko ze Polska to nie Stany. W Polsce nie stac
>>>>> hurtowni na inwestycje, ktora sie zwroci albo najprawdopodobniej nie.
>>>>
>>>> Jeżeli myslisz, że w USA coś stoi zawalając półki to się mylisz.
>>>
>>> [ciach]
>>>
>>> Tu nie chodzi o zawalanie polek, tu chodzi o chlonnosc rynku. Hurtownia w
>>> stanach czy w uk ma obrot dziesiatki razy wiekszy niz w polsce - to dlatego
>>> towar szybko przechodzi od producenta do konsumenta, i dlatego stac ich na
>>> wieksze magazyny. Mylisz skutek z przyczyna, mam wrazenie.
>>
>> Nie - masz szybką rotację pewnych materiałów, których dostępność
musi być
>> duża
>> i masz mniejszą rotację innych które muszą być, ale w o wiele
mniejszych
>> ilościach.
>> Obrót do tego nic nie ma - niektóre nasze firmy też mają olbrzymi
obrót,
>> (chyba, że mówimy o korporacjach - ale to z definicji
>> przedsiębiorstwa z siedzibami w wielu krajach)
>> ale zapewniam Cię, że mają tak właśnie (bardzo ogólnie rzecz ujmując)
>> zorganizowaną grospodarkę magazynową.
>
>> [ciach]
>
> Obrot, koniunktura, ilosc pieniadza na rynku... Jak zwal tak zwal - chodzi o
> to, ze szybka rotacja to wlasnie obrot, i wynika bezposrednio z tego, ze
> jankesi czy brytole maja w pipe kasy w porownaniu z polakami - wiec sa w
> stanie szybko zrotowac pewne materialy, inne (ktore w polsce schodza w
> ilosci paru sztuk na rok) troche wolniej - ale generalnie nieporownanie
> szybciej. I jesli sie juz zaglebiamy w tego typu dysputy - porownaj sobie
> przecietna kondycje firmy polskiej i usa/uk, jesli chodzi o plynnosc
> finansowa. Nie ma porownania, niestety. A jesli nie masz plynnosci
> finansowej - to nie bedziesz zamrazal towaru na polkach sklepu - klienta.
Moim zdaniem jest to kwestia dojrzałości rynku,
nie możemy przejść od starego podejścia typu kupujcie to co jest,
do nowego typu kupujcie to co chcecie kupić wtedy
kiedy chcecie kupić i po takiej cenie która bedzie dla Was dobra.
I tu sie pojawia właśnie kwestia zrobków - jeżeli tak jak u nas
zarobki realne przeciętnego pracującego człowieka są niskie
jego wymagania cenowe ograniczają się do dajcie mi bo mi się należy
lub jak mi nie dacie to...
>
>>>>> Podobnie jest z impulsywnymi zakupami - na zachodzie to jest normalne, w
>>>>> Polsce bardzo rzadkie. My tutaj, Pszemol, nie powinnismy zapominac, ze
>>>>> realia ekonomiczne sa wciaz daleko inne tam niz tu. I niestety nie
>>>>> zapowiada sie wcale, ze to sie predko zmieni :-/
>>>>
>>>> Coś w tym jest - ale myślę,
>>>> że to tylko kwestia wysokości wynagrodzeń.
>>>
>>> Tylko i wylacznie.
>>>
>>>> Oczywiście są tzw.nowobogaccy którzy w ten sposób rozładowują
>>>> stres związany z ich kompleksami klasowymi (prawdziwymi czy urojonymi),
>>>> ale zwykli ludzie dobrze zarabiający zbyt szybko się
>>>> dopasowują do trendów by uznać, że nie są do tego zdolni.
>>>> A kupowanie impulsywne to jest trend (a nawet moda).
>>>
>>> Tu juz troche ci sie udalo pobredzic. Jakie kompleksy? Jakie trendy? Tu
>>> chodzi tylko i wylacznie o ilosc gotowki do dyspozycji. Jesli masz w
>>> kieszeni 30pln to impulsywnie kupujesz loda, jesli masz 3000pln to
>>> impulsywnie kupujesz kurtke skorzana albo phmetr do akwarium - simple as
>>> that.
>>
>> Nie wierzę, że nie widziałeś nigdy, nikogo
>> kto kupuje przedmioty dla chwalenia się przed sąsiadami...
>
> I owszem, ale to akurat istnieje wszedzie, roznica jest ino taka, ze kolega w
> bogatym kraju na widok boxtera kolegi kupuje carrere. Mechanizm pozostaje
> dokladnie taki sam, podobnie jak IMHO % tego typu zachowan. Analogicznie w
> jakims tam Zimbabwe kolesie sie chwala tykwami czy czym tam.
>
>> Osobiście znam człowieka, którego tak ubodło to, że jego kolega
>> z tej samej firmy na podobnym stanowisku ma zegarek patka,
>> że kupił go za równowartość jego pensji z dwóch lat,
>> z tym, że jego był jakimś tam lepszym modelem. :-))
>> Drugi przy zakupie przeze mnie filtra eheima (on sam miał fluvala)
>> gdy usłyszał cenę najpierw posmutniał, a potem wrócił się
>> tego samego dnia do sklepu i kupił eheima i:
>> on teraz już też ma eheima :-)
>> O coś takiego mi chodzi.
>
> Zalozylbym sie o spore pieniadze (gdyby sprawa byla do sprawdzenia) i to
> asymetrycznie, ze co najmniej jeden (i o troche mniejsze, ze oba) z tych
> zegarkow to podroba ;] Swoja droga, ze szwajcarskich zegarkow PP mi sie chyba
> najbardziej podobaja, z tych ktore znam ;]
:-))
>
>>>> Zresztą - nie stanowi ono o wartości człowieka
>>>> - czyli jesteśmy jednak w czymś górą. :-)
>>>
>>> Nie rozumiem tej logiki.
>>
>> Nie szkodzi - to jest moja (immanentnie ze mną związana) logika :-)
>> A tak poważniej - skoro Ty uważasz, że u nas jest to zjawiskiem śladowym
>> w porównaniu do USA, a w/g mojej koncepcji częściowo
>> jest to napędzane przez dość niskie emocje - to w tym aspekcie
>> mając tego mniej jesteśmy wreszcie lepsi
>> od takiego potentata na wszystkich rynkach jak USA. :-)
>
> Nie uwazam - o czym bylo wyzej - mysle, ze procenty sa podobne. Inne sa
> przedmioty kupowane pod wplywem impulsu, i caly czas chodzi mi o to, ze
> mieszasz dwa pojecia: tzw. snobizmu i zakupow impulsywnych.
Myslę, że rozbiezność naszych zdań wynika z tego,
że ja klasyfikuję zakupy zbędne do impulsywnych.
A do zbędnych zaliczam właśnie te wynikające ze snobizmu.
Chociaż po zastanowieniu się
muszę Ci przyznać rację - one prawdopodobnie
wymagają od człowieka którego ledwie na to stać
więcej kombinacji i trudnych decyzji finansowych
stąd reasumując są bardziej przemyslane.
Trochę to karkołomy wywód, ale trudno :-)))
>
>> P.S. Drugim takim ciekawym zjawiskiem społecznym
>> jest kupowanie samochodów marki nieważne jaki byle czerwony :-))
>
> To nie jest zjawisko, wszystkie kobiety tak robia :D
Zapewniam Cię, że nie tylko kobiety
nie łapią że czerwone to tylko ferrari
:-))))))))))
>
> ghrom
>
> ps. jesli moja wypowiedz jest cokolwiek metna, wynika to z impulsywnego
zakupu
> ktory bylem poczynilem w tesco - moje pierwsze wino :D
Dobrej zabawy!
:-))
Pzdr.:
Pajchiwo
Re: [morskie] [OT] Sprzedam odpieniacz
Piotr Farbiszewski wrote in message
news:434C0559.9020207@ghrom.com...
> Obrot, koniunktura, ilosc pieniadza na rynku... Jak zwal tak zwal - chodzi o
to, ze szybka rotacja to wlasnie obrot, i wynika
> bezposrednio z tego, ze jankesi czy brytole maja w pipe kasy w porownaniu z
polakami - wiec sa w stanie szybko zrotowac pewne
> materialy, inne (ktore w polsce schodza w ilosci paru sztuk na rok) troche
wolniej - ale generalnie nieporownanie szybciej. I
> jesli sie juz zaglebiamy w tego typu dysputy - porownaj sobie przecietna
kondycje firmy polskiej i usa/uk, jesli chodzi o plynnosc
> finansowa. Nie ma porownania, niestety. A jesli nie masz plynnosci finansowej
- to nie bedziesz zamrazal towaru na polkach
> sklepu - klienta.
Wracając na grunt akwarystyczny, podaję dla porównania:
sklepik akwarystyczny w małej mieścinie na zachód od Chicago
o nazwie Orland Park zagwarantował mi, że będzie ode mnie
brał moje bordowe błazenki w ilości conajmniej 6 na tydzień...
I jednocześnie zapewniał mnie że gdyby to były nemo :-)
(ocellarisy) to brałby ode mnie 2 tuziny co tydzień, bo
tyle aktualnie normalnie zamawia w hurtowni...
Ciekaw jestem ile takich błazenków sprzedaje przeciętny
sklep morski nie w Pcimiu Górnym tylko nawet w Krakowie
czy Poznaniu... Bo ten Orland Park to bardziej do Pcimia
podobny jeśli chodzi o wielkość i liczbę mieszkańców niż do
Krakowa czy Poznania... Choć dokładnie liczb nie sprawdzałem :-)
Czy ktoś się orientuje ile klientów kupuje ryby morskie
w typowym ruchliwym sklepie dajmy na to na tydzień ?
Może ktoś pracował na takim stoisku z morszczyzną w dużym
supermarkecie albo u prywatnego ?
> Zalozylbym sie o spore pieniadze (gdyby sprawa byla do sprawdzenia) i to
asymetrycznie, ze co najmniej jeden (i o troche mniejsze,
> ze oba) z tych zegarkow to podroba ;] Swoja droga, ze szwajcarskich zegarkow
PP mi sie chyba najbardziej podobaja, z tych ktore
> znam ;]
Bardzo możliwe że masz rację, bo zatrzęsienie reklam imitacji
rolexa i pateka przychodzi mi na spamową skrzynkę...
Re: [morskie] [OT] Sprzedam odpieniacz
> Czy ktoś się orientuje ile klientów kupuje ryby morskie
> w typowym ruchliwym sklepie dajmy na to na tydzień ?
> Może ktoś pracował na takim stoisku z morszczyzną w dużym
> supermarkecie albo u prywatnego ?
Powiedzmy, ze cos o tym wiem...
Zacznijmy od tego ze NIE MA w Polsce ruchliwych sklepow
z morszczyzną. A teraz sprzedaz: dostawa np. 20 ryb i 10
ukwialow raz w miesiacu to zawalanie sobie baniakow
i zamrazanie kasy (i mowimy tu o sklepie w duzym miescie,
wrecz aglomeracji prawie milionowej). Owszem mozna
sprzedac lwią cześć zwierzakow, gdy nawinie sie ktos z kasą
i wybierze połowę stanu, bo te kolory mu się podobają,
albo inny przypadek. Sprzedaż ryb i ukwiałów normalnym
akwarystom oceniłbym na 0-3 szt tygodniowo.
Dokladajac do ineteresu opcję sprzedazy internetowej
zaczyna się to jakos kręcić, ale to tylko dlatego, że
akwarysci morscy w Polsce rozsiani są po niej dość
rownomiernie, ale niestety z gęstością taką jak w najmniej
zaludnionym obszarze Australii...:), a w internecie odleglosci
jakby brak...
Pozdrawiam
Kraszan.
Re: [morskie] [OT] Sprzedam odpieniacz
Kraszan wrote in message
news:dihc41$i8f$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Powiedzmy, ze cos o tym wiem...
> Zacznijmy od tego ze NIE MA w Polsce ruchliwych sklepow
> z morszczyzną. A teraz sprzedaz: dostawa np. 20 ryb i 10
> ukwialow raz w miesiacu to zawalanie sobie baniakow
> i zamrazanie kasy (i mowimy tu o sklepie w duzym miescie,
> wrecz aglomeracji prawie milionowej). Owszem mozna
> sprzedac lwią cześć zwierzakow, gdy nawinie sie ktos z kasą
> i wybierze połowę stanu, bo te kolory mu się podobają,
> albo inny przypadek. Sprzedaż ryb i ukwiałów normalnym
> akwarystom oceniłbym na 0-3 szt tygodniowo.
Czyli mamy porównanie ze sklepem z morszczyzną
pracującym gdzies na dalekim zadupiu Chicago...
gdzie rybek jednego tylko popularnego gatunku
(nemo) schodzi 24 sztuki tygodniowo... A sklepik
ten jest naprawdę malutki. Objeździłem chyba wszystkie
sklepy z morszczyzną w okolicach Chicago (dosyć sporo
ich tutaj więc konkurencja jest duża...) i ten
sklepik należy raczej do mniejszych... Jest sklep
w Chicago, blisko lotniska OHare, przy skrzyżowaniu
ulic Devon i Cumberland (na północ od autostrady I90)
Tam ceny są dosyć wysokie, ale akwariów jest chyba
setka w każdym po kilka(naście) różnych ryb i wszystkie
ładnie zadbane, akwaria czyste, ładnie oświetlone...
Sklep ma chyba 4-5 różnych pomieszczeń z czego
2 pomieszczenia zajmuje akwarystyka słodkowodna,
żółwie i tym podobne, inne to akwarystyka rafowa,
ale koralowców wybór jest raczej mizerny i jedno
duże pomieszczenie z akwariami w trzech rzędach
dookoła wszystkich ścian gdzie są akwaria morskie FO
(fish only). Są tam ryby popularne ale i rzadkie
których nie widuję w innych sklepach...
Jak ktoś będzie przejazdem w Chicago to polecam odwiedzić ;-)
> Dokladajac do ineteresu opcję sprzedazy internetowej
> zaczyna się to jakos kręcić, ale to tylko dlatego, że
> akwarysci morscy w Polsce rozsiani są po niej dość
> rownomiernie, ale niestety z gęstością taką jak w najmniej
> zaludnionym obszarze Australii...:), a w internecie odleglosci
> jakby brak...
Tylko że do jednej rybki kupionej w internecie dokładasz
ogromne w porównaniu z ceną rybki koszty wysyłki overnight
(lotnicza na drugi dzień) więc w USa nie bardzo opłaca się
handlowanie pojedynczymi rybkami w internecie...
Przykład:
1 błazenek $15, 1 pokolec $40, pudełko styropianowe $5
wysyłka lotnicza overnight $25.
W Polsce odległości są mniejsze i przesyłka ekspresowa
dochodząca do adresata na następny dzień rano pewnie tańsza.