« Powrót do strony głównej...


Malawi - przejęcie dominacji


2003-10-17 01:47:41
autor: Jackie

Czy ktoś zaobserwował kiedyś w swoim Malawi próbę (udaną lub nie) odebrania
palmy pierwszeństwa dominującemu samcowi? Z góry wykluczam sytuację
związaną z wprowadzeniem nowego, podrośnietego samca do akwa, chodzi mi
raczej o sytuację w której samiec drugoplanowy nagle mówi sobie : Dość!
Teraz ja przejmuję ster! i podejmuje walkę. Czy jest to w ogóle możliwe?


Jackie

******************************
Malawi Mafia

Malawi - przejęcie dominacji


2003-10-17 07:55:35
Autor: Nemo

Malawi - przejęcie dominacji


2003-10-17 07:55:35
autor: Krzysztof M. Kazmierczak / redKK

Jackie napisał:
> Czy ktoś zaobserwował kiedyś w swoim Malawi próbę (udaną lub nie)
odebrania
> palmy pierwszeństwa dominującemu samcowi? Z góry wykluczam sytuację
> związaną z wprowadzeniem nowego, podrośnietego samca do akwa, chodzi mi
> raczej o sytuację w której samiec drugoplanowy nagle mówi sobie : Dość!
> Teraz ja przejmuję ster! i podejmuje walkę. Czy jest to w ogóle możliwe?

Tak. Obserwowalem juz przynajmniej kilkarotnie takie sytuacje. Najbardziej
widoczne bylo to w przypadku Melanochromis auratus i Maylandia lombardoi
(gdzie proby przejecia wladzy wiaza sie ze zmiana ubarwienia, wiec sa
bardziej zauwazalne) oraz Maylandia estherae.

W przypadku dwoch pierwszych gatunkow zakonczylo sie to zmiana na stanowisku
samca alfa. Jesli chodzi o M. auratus - zdetronizowany samiec odzyskal nawet
po jakims czasie wladze. W przypadku M. estherae proby spelzly na niczym,
byly jednak podejmowane.

Acha, jesli chodzi o M. auratus to bylem swiadkiem zdetronizowania samca
przez samice (wczesniej kilkakrotnie mame), ktora przyjela samcze kolory.
Wydalem ja pozniej jednemu z kolegow, gdyz jej szefowanie rodzilo powazne
obawy, czy nie zakonczy sie dla niej tragicznie (mocno obrywala w walce o
utrzymanie wladzy).
--
pozdrawiam
Krzysztof M. Kazmierczak / redKK / www.Malawi.PL

http://sklep.2-k.pl < promocje na AKWA-KSIAZKI jakich nie bylo!

Malawi - przejęcie dominacji


2003-10-17 09:30:37
autor: Marzenna Kielan

Użytkownik Jackie news:bmnarn$jko$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Czy ktoś zaobserwował kiedyś w swoim Malawi próbę (udaną lub nie)
odebrania
> palmy pierwszeństwa dominującemu samcowi?

Obserwowałam to wiele razy. Najbardziej spektakularne sytuacje miałam
możliwość zobaczyć jednak wśród ryb z grupy nie-Mbuna. W jednym ze
zbiorników mam grupę Copadichromis trewavasae (11 ryb). Pyszczaki z rodzaju
Copadichromis dojrzewają dość długo. Czasem na pełne wybarwienie samca
trzeba czekać rok, czasem nawet dłużej. Zdarza się także, że jeśli jest
tylko jeden samiec w akwarium to nigdy nie wybarwia się w pełni. Bardzo się
ucieszyłam się więc, gdy jeden z pyszczaków zaczął nabierać granatowego
koloru. Wybarwianie trwało dość długo i od moich pierwszych natrętnych
nagabywać domowników: A widzicie jaki on jest niebieskawy, do faktycznego
uzyskania docelowej szaty minęły ze trzy miesiące. W końcu jednak miałam
granatowoczarną rybę w akwarium.

Przez kolejny rok byłam niemal przekonana, że mam tylko jednego samca w tej
grupie. Trochę co prawda zastanawiał mnie taki ledwo widoczny nalot na ciele
innego pyszczaka C. trewavasae, ale był on tak mało zauważalny, że gotowa
byłam przekonać samą siebie, że to tylko moja wyobraźnia i refleksy rzucane
przez światło. O tym jak jest naprawdę przekonałam się w ciągu trzech dni,
kiedy to mój pięknie wybarwiony samiec uznał, że w akwarium są dojrzałe,
gotowe do tarła samice - czas więc zacząć gody. Gdy tylko zaczął sobie
szykować odpowiednie miejsce do tarła stało się coś zaskakującego: ta druga,
ledwie ochlapana niebieskawym światłem ryba zaczęła zmieniać kolor. Jak już
to pisałam wcześniej, pierwszy z samców wybarwiał się przez trzy miesiace.
Drugi zrobił to w ciągu trzech dni i to on, a nie jego rywal, przystąpił do
tarła. Był wówczas zdecydowanie mniejszy od zdetronizowanego dominanta a
przecież wyraźnie bardziej podobał się samicom. Wyglądało to tak, jakby
pierwszy z samców puścił całą parę w gwizdek i przejadł swoją energię
poświęcając ją na dobranie stroju. Ten drugi okazał się znacznie bardziej
witalny.

To była bardzo ciekawa zmiana warty. Właściwie obyło się bez walk. Agresji
było w tym wszystkim naprawdę niewiele. Przegrany spłowiał w ciągu kilku
dni. Zwycięzca w ciągu kolejnych dwóch tygodni dorównał zwyciężonemu
wielkością. Pozostaje na swojej pozycji do dziś. Co pewien czas zwyciężony
usiłuje wyzwać go na pojedynek wybierając jako broń różne odcienie granatu i
czerni. Zawsze jednak przegrywa. Nawet nie wie, że nadzieja na odwet jest
tak bliska ;) Wśród grupy samic, są przynajmniej jeszcze dwie, połyskujące
niebieskawo. Kto wie.... ;)

Pozdrawiam

Marzenna Kielan
Cichlid Press Polska
www.cichlidpress.pl
Reklama NOWEJ książki już na naszych stronach!

Malawi - przejęcie dominacji


2003-10-17 10:30:39
autor: ba jaga

Użytkownik Jackie
> Czy ktoś zaobserwował kiedyś w swoim Malawi próbę (udaną lub nie)
odebrania
> palmy pierwszeństwa dominującemu samcowi?
[...]

Tak. Obserwowałam i w sumie nadal oglądam.
Samcem dominującym od początku mojego malawi był Lorcio
[M.dialeptos] - teraz mam dwóch dominantów i ciągłe
przepychanki dla podkreślenia dokąd sięga teren każdego.
Postawił się, zwykle schodzący z drogi, samczyk zebry red-red.
Postawił się dopiero po 2 latach, mimo że objętością ciała Lorcio
dawno mu przestał imponować .....
Były postrzępione ogony, obita po ukąszeniu głowa zebry, ale jakoś
się udało i trwa bezkrwawo ;)

--
pozdrawiam
Małgorzata N.
Wrocław - wta
ba jagaakwarium.wroc.pl

Malawi - przejęcie dominacji


2003-10-17 11:13:18
autor: Marcin Stachurski

Użytkownik Jackie napisał:
> Czy ktoś zaobserwował kiedyś w swoim Malawi próbę (udaną lub nie) odebrania
> palmy pierwszeństwa dominującemu samcowi?

Idąc dalej, zapytałbym tak: zakładając mieszaną rodzajowo/gatunkowo
obsadę, czy można mówić odzielnie o dominacji globalnej (nad
wszystkimi) i lokalnej (nad osobnikami swojego gatunku)?

Red i Marzena piszą o walkach w ramach jednego gatunku, natomiast
ba jaga o przepychance między różnymi. W swoim akwa zaobserwowałem, że
np. L.hongi walczą tylko ze sobą (ewentulanie kogoś lekko pogonią)
wybarwiając się silnie. W zasadzie nie mogę powiedzieć kto globalnie
dominuje: może to kwestia akwa wielogatunkowego? Wydaje mi się, że w
takiej sytuacji dominacja dotyczy zajmowanego terenu: każdy broni
swojego kamienia, jamki. Co myślicie?

Pozdrowienia

--
Marcin Stach.

Malawi - przejęcie dominacji


2003-10-17 20:18:33
autor: Jackie

Marcin Stachurski news:bmobrf$54q$1@SunSITE.icm.edu.pl...
> W swoim akwa zaobserwowałem, że
> np. L.hongi walczą tylko ze sobą (ewentulanie kogoś lekko pogonią)
> wybarwiając się silnie. W zasadzie nie mogę powiedzieć kto globalnie
> dominuje: może to kwestia akwa wielogatunkowego? Wydaje mi się, że w
> takiej sytuacji dominacja dotyczy zajmowanego terenu: każdy broni
> swojego kamienia, jamki. Co myślicie?
>
Nie wiem czy moje akwarium można nazwać wielogatunkowym jako że posiadam
tylko dwa gatunki. Ale M. estherae red-blue własnego terytorium nie mają -
ot, pływają sobie po baniaku. Za to dominujący samiec demasoni ma wprawdzie
prywatną skałkę, ale nie jest do niej zbytnio przywiązany. Objął całe
akwarium w swoje posiadanie. Dosłownie. Zamiast siedzieć w miejscu i
pilnować swojego kawałka podłogi urzadza inspekcję całego baniaczka,
demonstrując napuszone płetwy i obłędne, cyjanowo-czarne ubarwienie każdemu
kto się nawinie. Jest też w akwarium drugi samiec demasoni, od początku tak
lękliwy i mało ciekawy w zachowaniu że nawet nie doczekał się imienia :)

Cały problem rozpoczął się w momencie wprowadzenia do akwarium dwóch nowych
rybek P. demasoni (po utracie parki samiczek z powodu bloata). Jedno z
maleństw, zaledwie dwucentymetrowe (z hakiem) odbyło z dominantem tarło.
Przez całe dwa dni nosiła ikrę. Po utracie ikry wstąpił w nią diabeł.
Przegania inne samice i stawia się M. estherae red-blue. I najwyraźniej
zaraziła swoją agresją drugoplanowego samca. Chłopak nabrał kolorków i wciąż
czai się na dominanta, nie dopuszczając go do samic. Stoczyli na razie jedną
walkę. Nierozstrzygnietą, ale na pewno nie ostatnią, co napawa mnie obawą o
zdrowie dominanta, nota bene mojej ukochanej rybki (jest tak piękny że aż
dech zapiera).

Jak to wyjaśnić? Jakieś hormony w wodzie, wydzielane przez nową samiczkę? ;)
Wczesniej dominant odbywał tarła i drugoplanowiec nie wchodził mu w
paradę. Dlaczego zaczął właśnie teraz? Oba samce są w tym samym wieku,
dominat jest ciut większy.

Jackie

******************************
Malawi Mafia

Malawi - przejęcie dominacji


2003-10-17 21:54:49
autor: SiEmIoN

> Czy ktoś zaobserwował kiedyś w swoim Malawi próbę (udaną lub nie)
odebrania
> palmy pierwszeństwa dominującemu samcowi? Z góry wykluczam sytuację
> związaną z wprowadzeniem nowego, podrośnietego samca do akwa, chodzi mi
> raczej o sytuację w której samiec drugoplanowy nagle mówi sobie : Dość!
> Teraz ja przejmuję ster! i podejmuje walkę. Czy jest to w ogóle możliwe?

Tak, mam taką sytuację w przypadku Labidochromis careuleus. Dominujacy
samiec został zdetronizowany i w tym momencie się okazało że oprócz niego są
jeszcze 2 samce. Walczą one teraz miedzy sobą a pierwszy dominant niestety
najbardziej obrywa co nie przeszkadza mu zaczepiać inne ryby i to większe od
siebie. Na marginesie też dodam że zdetronizowany samiec przestał rosnąć,
tak jak by nie chciał się wyróżniac od mniejszych samic, chociaż czarne
ubarwienie pyska zostało.


--
SiEmIoN
--- www.malawi.pl --- wejdź, zobacz, będziesz w SZOKU!!! ----
--- siemion3@poczta.onet.pl --- m.siemiatkowski@malawi.pl ---

Malawi - przejęcie dominacji


2003-10-18 09:18:06
autor: Marzenna Kielan

Użytkownik Marcin Stachurski napisał w
wiadomości news:bmobrf$54q$1@SunSITE.icm.edu.pl...

Wydaje mi się, że w
> takiej sytuacji dominacja dotyczy zajmowanego terenu: każdy broni
> swojego kamienia, jamki. Co myślicie?

Konkurencja i terytorializm (a więc i dominacja) spowodowane są wieloma
czynnikami. To czy agresja pojawi się tylko w obrębie własnego gatunku, czy
też obejmie walki pomiędzygatunkowe, uzależnione jest w dużej mierze od
obsady w akwarium i samego akwarium. Nie będzie raczej dochodziło do takich
walk pomiędzy Labidochromis caeruleus i Melanochromis cyaneorhabdos, bo te
pierwsze nie demonstrują terytorializmu. Do walk dojdzie jednak jeśli
zdecydujemy się na Labidochromis sp. hongi i Labeotropheus trewavasae. Oba
gatunki są silnie terytorialne. Nawet w tym ostatnim przypadku jednak,
bardzo wiele może zmienić odpowiednio duży zbiornik. Wielki zbiornik może
oznaczać koniec wielu kłopotów z agresją. Wiele gatunków pyszczaków, które w
naturze nie są terytorialne, w akwarium staje się bowiem agresywnymi i
niebagatelną rolę odgrywa tu właśnie wielkość zbiornika.

Pozdrawiam

Marzenna Kielan
Cichlid Press Polska
www.cichlidpress.pl
Reklama NOWEJ książki już na naszych stronach!